Czytelnia /

MARZENIA. Co one nam dają? /

Powrót
poniedziałek 27 listopad 2017, 8 miesięcy temu

MARZENIA. Co one nam dają?

 

   Szukasz, pukasz, wołasz, prosisz i cicho… Nic się nie dzieje. A modlitwy twoje płyną… Do kogo się modlisz? Czy dobrze znasz adresata westchnień? Czy uważasz ze spełniać ma twoje marzenia?

Zapytałam podczas rozmowy kilku młodych ludzi o to, do kogo się modlą, komu powierzają swoje pragnienia. No wiadomo, Bogu.

-A kim ten Bóg jest?-zapytuję o widzę spojrzenia pełne zdziwienia. -

- Pani się pyta kim jest?

-Tak, pytam się do kogo się modlicie? Do „spełniacza marzeń”? Do skrzynki życzeń? do kogoś kto ma obowiązek cię wysłuchać?

-Chciałbym żeby mnie wysłuchał… - z ciszy wydobywa się głos męski głos. - Chciałbym żeby mi odpowiedział, że słucha. Chociaż to ze słyszy. Gdybym wiedział że Bóg to słyszy byłoby mi łatwiej. Łatwiej się rozmawia z kimś kto odpowiada.

- A czy chcesz żeby ci odpowiedział tak naprawdę?

- Tak naprawdę, to ja się boje… boję się że usłyszę coś czego się przestraszę.

Młodzi ludzie, pełni marzeń, gotowi je spełniać, boją się słów. Wolą gesty, coś co można dotknąć. Boją się nakazów.

Życie nie zamyka się w spełnianiu marzeń.. Nie chcemy godzić się z wolą Bożą, bo przecież Bóg ma spełnić nasze prośby.

 

      Kasia, piękna dziewczyna, aktualnie obrażona na Boga:

- Moja mama zmarła. Pościłam, modliłam się, błagałam, obiecywałam że pójdę na pielgrzymkę, ale jednak mama zmarła. Obraziłam się, bo takich rzeczy się nie robi ludziom prawda?

Jak wytłumaczyć tej pięknej dziewczynie ,że Bóg nie zabrał jej mamy? Że nie gra w karty naszym losem...Kiedy już skończy płakać, wypije hektolitry kawy, nie prześpi kilkadziesiąt nocy, i zanim nie pochwyci jej na ulicy Świadek Jehowy, lub świat nie zacznie pocieszać, trzeba ukoić duszę, bo serce płacze. Dobrze znam ten płacz...

- Myślisz że mama przeżyłaby kiedyś twoją chorobę i śmierć? - pytam. Wyznaję zasadę, że jeśli ktoś się obraża, krzyczy, wyrzuca złość, to prosi o pomoc. W tym buncie tak naprawdę jest mocne wołanie „pomóż mi bo tego nie rozumiem”.

- Nie, mama nie przeżyłaby mojego smutku, mojego cierpienia.

- Więc nie wyrzucaj Bogu ze ty przeżyłaś odejście mamy, bo kolejność jest prawidłowa, dzieci chowają rodziców. Kochaj Boga, bo przytulił twoją mamę i teraz jeszcze mocniej przytula ciebie. Przecież zostawił ci Swoją Mamę. Daj temu sercu odpocząć w Bogu ,buduj relacje jeszcze mocniej. Jezus płakał kiedy zmarł Łazarz, Jezus zna łzy…

 

   Emilka, cudowny warkocz, pod pachą zawsze jakaś książką.

- Chciałam dostać się na medycynę. Nawet pani nie wie jak bardzo się zawiodłam… Czy Bóg nie wie że ja o tym marze?

Ech te nasze marzenia. ..

-Wiesz, wszyscy marzymy o czymś. Osobiście chciałabym aby mój syn był strażakiem. Pięknie wyglądałby w mundurze i ratowałby ludzkie życie. Nie wspomnę o tym, ze ściąga koty z drzew. A koty są piękne. No więc każdy ma marzenia. O szkole, o mężu, o dzieciach, o pięknym życiu…

- Może syn zostanie strażakiem? - pociesza mnie. Siedzimy sobie na ławce. - Może spełni się pani marzenie?

- A jeśli nie? - pytam- Jeśli nie, to czy mam przestać go kochać? Bo ja chciałabym aby był strażakiem, a on mówi ze absolutnie nie, bo ma inne plany. Czy mam go zostawić w tych planach?

- Oj nie. Przecież to pani syn…

- Myślisz że Bóg ma robić to co ty chcesz? Nie myślałaś ze medycyna nie jest dla ciebie? Ze może Bóg ma zupełnie inne plany?

- Ale… ja bardzo chce… tak bardzo chce być lekarzem..

- Jeśli bardzo chcesz, to zostaniesz i Bóg będzie ci towarzyszył. Ale ...zapytaj Go, może masz robić coś zupełnie innego?

Ciężko nam oddać swoje marzenia Bogu.

Pomóż nam Panie żyć Twoją Wolą. Pokaż co robić aby być bliżej Ciebie. Kieruj tym wszystkim co robimy w życiu i pomagaj nam zrozumieć to wszystko co nas spotyka.

Joanna Szczerbaty

loading